Ratuj konie!

Konie, foki, inne zwierzęta

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Rozdział 3

Jane przeszła przez długi korytarz zostawiając wampirzycę z Felixem.

- Witaj Kajuszu! Czy wiesz może gdzie jest Aro??

- Nie, niestety gdzieś zniknął. A cóż takiego potrzebujesz może będę w stanie Ci pomóc.

- W lesie zaatakowała mnie jakaś wampirzyca, myślę o karze dla niej.

- Bezwzględnie jeden wyrok – popatrzył znacząco na dziewczynę. - Śmierć! - Zdecydowanie Kajusz był złym wampirem chciał aby wszyscy z byle powodu ginęli. - Aro niebawem powinien wrócić a do tego czasu proponuję aby tę kobietę wrzucić do lochów – tyran podkreślił znacząco „wrzucić”.

- Dobry pomysł – odparła nie zbyt radosna Jane.

Zeszła malutkimi schodkami w dół niosąc a raczej strącając czarnowłosą. Kobieta ledwo trzymała się na nogach. Bladą ręką opierała się o kamienne, zimne ściany. Jej szyja wyglądała jak szwajcarski ser a nogi miała zmasakrowane jakby wpadła w dziką różę. Wyglądała co najmniej jak jakiś męczennik.

Jane już widziała z daleka Elzara,strażnika więziennego. Niewiele wampirów kiedykolwiek o nim słyszało gdyż zawsze chował się w swojej „norze”.

- Witaj, wciśnij to ziółko do jakiejś ciasnej celi, należy jej się.

Elzar tylko kiwnął głową i pociągnął Lilian, jak później miało się okazać.

***

Tymczasem Demetri stojący na warcie zauważył zbliżającego się Aro.

- Witaj panie jak się czujesz?

- Niezbyt dobrze Demetri kochany. Czuję kłopoty w powietrzu.

- Ty to masz wyczucie!

- Czyli jednak coś się stało.

- Tak a właściwie coś się może stać.

- Jane prawda?

- Niestety. - Aro dotknął ręki Demetriego.

- Już wszystko wiem. W takim razie idę do niej.

Jane usłyszała pukanie do drzwi.

- Proszę – zamyśliła się. Kto to może być?

- Witaj Jane – był to Aro. Dziewczyna aż rozdziawiła usta bo nieczęsto się zdarzało że Aro ją odwiedzał.

- Co cię tu sprowadza? – zapytała choć znała odpowiedź.

- Wampirzyca. Co się dokładnie stało i gdzie ona jest?

Jane opowiedziała całą historię.

- A więc to było tak chodźmy do niej.

- Jest w celi.

Zeszli do lochów i po godzinie wiedzieli że kobieta ma na imię Lilian, że jest sama i że żywi się ludźmi. Aro zauważył także, że ma dar i aby chciała z nimi jeszcze rozmawiać przeniósł ją do pięknej komnaty. Już szedł do siebie kiedy wyczuł że mają gości. Wybiegł przed wrota i ujrzał Cullenów.

- Ochhh!!! Carlisle!!! przyjechałeś w odwiedziny!? Jak cudownie!!! O! Edwadzie! Och witam!!! Kajuszu! Marku! Patrzcie Cullenowie nas odwiedzili! - Aro nie mógł się uspokoić. Kajusz tylko coś burknął pod nosem. Cullenowie patrzyli na nich jak na chorych psychicznie. Marek zaczął uspokajać brata lecz to nic nie dawało.

1 komentarz:

  1. Świetne! Myślałam, że się popłaczę ze śmiechu, jak to czytałam! xD ,,Do jasnej cholery pokrojonej!" xD

    OdpowiedzUsuń