Rozdział 3
Jane przeszła przez długi korytarz zostawiając wampirzycę z Felixem.
- Witaj Kajuszu! Czy wiesz może gdzie jest Aro??
- Nie, niestety gdzieś zniknął. A cóż takiego potrzebujesz może będę w stanie Ci pomóc.
- W lesie zaatakowała mnie jakaś wampirzyca, myślę o karze dla niej.
- Bezwzględnie jeden wyrok – popatrzył znacząco na dziewczynę. - Śmierć! - Zdecydowanie Kajusz był złym wampirem chciał aby wszyscy z byle powodu ginęli. - Aro niebawem powinien wrócić a do tego czasu proponuję aby tę kobietę wrzucić do lochów – tyran podkreślił znacząco „wrzucić”.
- Dobry pomysł – odparła nie zbyt radosna Jane.
Zeszła malutkimi schodkami w dół niosąc a raczej strącając czarnowłosą. Kobieta ledwo trzymała się na nogach. Bladą ręką opierała się o kamienne, zimne ściany. Jej szyja wyglądała jak szwajcarski ser a nogi miała zmasakrowane jakby wpadła w dziką różę. Wyglądała co najmniej jak jakiś męczennik.
Jane już widziała z daleka Elzara,strażnika więziennego. Niewiele wampirów kiedykolwiek o nim słyszało gdyż zawsze chował się w swojej „norze”.
- Witaj, wciśnij to ziółko do jakiejś ciasnej celi, należy jej się.
Elzar tylko kiwnął głową i pociągnął Lilian, jak później miało się okazać.
***
Tymczasem Demetri stojący na warcie zauważył zbliżającego się Aro.
- Witaj panie jak się czujesz?
- Niezbyt dobrze Demetri kochany. Czuję kłopoty w powietrzu.
- Ty to masz wyczucie!
- Czyli jednak coś się stało.
- Tak a właściwie coś się może stać.
- Jane prawda?
- Niestety. - Aro dotknął ręki Demetriego.
- Już wszystko wiem. W takim razie idę do niej.
Jane usłyszała pukanie do drzwi.
- Proszę – zamyśliła się. Kto to może być?
- Witaj Jane – był to Aro. Dziewczyna aż rozdziawiła usta bo nieczęsto się zdarzało że Aro ją odwiedzał.
- Co cię tu sprowadza? – zapytała choć znała odpowiedź.
- Wampirzyca. Co się dokładnie stało i gdzie ona jest?
Jane opowiedziała całą historię.
- A więc to było tak chodźmy do niej.
- Jest w celi.
Zeszli do lochów i po godzinie wiedzieli że kobieta ma na imię Lilian, że jest sama i że żywi się ludźmi. Aro zauważył także, że ma dar i aby chciała z nimi jeszcze rozmawiać przeniósł ją do pięknej komnaty. Już szedł do siebie kiedy wyczuł że mają gości. Wybiegł przed wrota i ujrzał Cullenów.
- Ochhh!!! Carlisle!!! przyjechałeś w odwiedziny!? Jak cudownie!!! O! Edwadzie! Och witam!!! Kajuszu! Marku! Patrzcie Cullenowie nas odwiedzili! - Aro nie mógł się uspokoić. Kajusz tylko coś burknął pod nosem. Cullenowie patrzyli na nich jak na chorych psychicznie. Marek zaczął uspokajać brata lecz to nic nie dawało.
Świetne! Myślałam, że się popłaczę ze śmiechu, jak to czytałam! xD ,,Do jasnej cholery pokrojonej!" xD
OdpowiedzUsuń