Ratuj konie!

Konie, foki, inne zwierzęta

wtorek, 27 lipca 2010

Witajcie! nie mogłam się powstrzymać więc dodam nowy rozdział taki krótki bo nie ma co więcej dodawać. Liczę na miłe komentarze :) Dedykuję rozdział ,Team_Vampire i innym czytelnikom. Między dialogami są ogromne przerwy bo szwankuje mi program.

Rozdział 6

Nadia biegła za zapachem Demetriego który jeszcze pozostal jej w nozdrzach. Czuła silne pragnienie. Jej pierwszy posiłek w nowym życiu. To nie może być byle człowiek. Przechadzała się wśród tłumów i nagle dostrzegła zataczającego się mężczyznę. To był jej ojciec! Postanowiła, że zemści się za to wszystko co przez niego wycierpiała i zabije go. Podeszła do niego i wzięła za kark. Zaciągnęła ojca do najbliższego zaułka i wbiła w niego zęby połykając krew z domieszką rosyjskiej wódki. Zawsze piłają za życia kiedy było jej tak źle – wódka dobrze na nią działała. Kiedy już dokonała zbrodni na ojcu postanowiła dalej szukać Demetriego. Biegła przez ciche cygańskie osiedla. Czuła jak jej ubrania a raczej szmaty powiewają na wietrze. Nadia pomyślała że bycie wampirem wcale nie jest takie złe. Przystanęła ponieważ świeży powiew wiatru przywołał do niej zapach chłopaka. Odwróciła się ON tam stał!

- Witaj Demetri! Co słychać?

- Nie mam potrzeby z tobą rozmawiać – powiedział walcząc ze sobą

- To po co tu przyszedłeś?

- Tylko po to aby powiedzieć Ci że zostałaś przemieniona przypadkiem i chciałem przeprosić.

- A ja przyszłam po to aby się zemścić – uśmiechnęła się – za to co ze mną zrobiłeś! Przez Ciebie straciłam syna! - wrzeszczała Nadia

- Prze... prze.. przepraszam... ja nie wiedziałem że ty jesteś w ciąży! - chyba coś go ruszyło.

- Ja też do zeszłego tygodnia! - szlochała – ja nie wiem co... ja mam teraz zrobić! Zabiję Cię – już miała się na niego rzucić kiedy powiedział:

- Nie! Nie! Załatwmy to inaczej. Zabiorę Cię do Volterry tam gdzie mieszkam – wiedział że to się może nie udać ale było mu jej szkoda. - Tylko nie mów im że przypadkowo Cię przemieniłem tylko że masz talent

- W po... porządku – wyszeptała i wtuliła się w jego ramię.

Demetri nie miał nic przeiwko. Trzy dni później przywitał go w Volterze Felix.

- Witaj Demetri niestety nie znalazłem go – powiedział smutno

- Ja także – zza boku chłopaka wychyliła się Nadia wtajemniczona przez chłopaka.

- OO! kogoż my tu mamy?

- Przemieniłem ją, ma talent.

- No nic trzeba naszemu gościowi znależć pokój.

Zaprowadzili Nadię po kryjomu na górę i wskazali jej pokój aby Kajusz o niczym się nie dowiedział. Zakłopotani brakiem Ara Felix i Demetri postanowili odwiedzić Cullenów. “Tonący brzytwy się chwyta.”

- Demetri jak myślisz oni mogą wiedzieć gdzie może być Aro?

- Nie wiem - i ruszyli zostawiając Nadię ze strażnikiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz